Zasoby przemysłowe węgla kamiennego w Polsce (gotowe do eksploatacji z punktu widzenia zarówno techniki, jak i ekonomii) to 4,1 miliarda ton. Przy obecnym poziomie wydobycia +/- 50 mln ton/rok, to 80 lat nieprzerwanego wydobycia.
Zasoby bilansowe węgla kamiennego (udokumentowane w badaniach geologicznych, spełniające kryteria jakościowe) wynoszą 64,5 mld ton, czyli wystarczyłyby na ponad 1200 lat przy obecnym poziomie wydobycia.
70% zasobów to węgle energetyczne, 28% to węgle koksujące. Mniej niż 2% to inne
węgle, w tym antracyt. Na samej Lubelszczyźnie zasoby bilansowe węgla
kamiennego wynoszą ponad 12 miliardów ton. Z samej tylko Lubelszczyzny przy
obecnym wydobyciu moglibyśmy korzystać przez 240 lat.
Oczywiście część tych zasobów może w toku dalszych prac okazać się nieopłacalna
ekonomicznie do wydobycia, ale też jeszcze nie rozpoznaliśmy wszystkich
zasobów, jakie Polska posiada. Na przykład Lubelskie Zagłębie Węglowe jest
rozpoznane zaledwie w 1/4. Mówimy też o zasobach do głębokości 1250 metrów, a
przecież głębiej węgiel też występuje. W miarę postępu technologicznego i
lepszej organizacji pracy również ten położony głębiej mógłby w przyszłości
stać się ekonomicznie opłacalny do wydobycia – zwłaszcza w dobie robotyzacji,
która pozwala przełamywać nie tylko trudności techniczne, ale też bariery
ekonomiczne.
Pewnym minusem polskiego węgla są jego parametry. Znaczna jego część ma niższą
wartość opałową (19–27 MJ/kg) niż węgiel z Rosji (22–28 MJ/kg), Australii
(25–30 MJ/kg) czy Kolumbii (24–28 MJ/kg). Również pod względem stopnia
zanieczyszczenia węgiel australijski i kolumbijski to światowa czołówka: wysoka
kaloryczność, niska siarka, czystość. Niemniej zanieczyszczenia są problemem
głównie w starych instalacjach. Nowoczesne bloki energetyczne jak Jaworzno III
(910 MW) czy Opole (bloki 5 i 6) osiągają ponad 45% sprawności netto i
spełniają najbardziej rygorystyczne normy UE dzięki pełnemu systemowi
oczyszczania spalin – mimo używania polskiego węgla. Eksploatacja takich bloków
jest też ekonomicznie bardzo opłacalna.
Nieco niższa energetyczność i większe zanieczyszczenie to problemy, które nie
stanowią bariery. Większym problemem jest opłacalność wydobycia. Na brak
rentowności większości polskich kopalń składa się kilka czynników, w tym brak
woli politycznej do rozwoju sektora ze względu chociażby na planowaną
likwidację całej branży. Nie rozwija się czegoś, co ma zostać zlikwidowane. Nie
inwestuje się w coś, co ma z góry ograniczony czas funkcjonowania. Nie ma planu
rozwoju branży, jej modernizacji i ekspansji. Jest za to plan likwidacji wraz z
przewidzianą na ten cel pulą środków. Do innych czynników należą obiektywne
trudności techniczne, w tym głębokość złóż, niska efektywność wydobycia w
przeliczeniu na osobę zatrudnioną, niskiej jakości państwowe zarządzanie,
postawa kierownictw związków zawodowych, a wkrótce także dyrektywa metanowa.
Z kolei zasoby przemysłowe węgla brunatnego w Polsce na koniec 2023 roku
wynosiły 770 milionów ton. Przy wydobyciu na poziomie nieco ponad 40 milionów
ton powinny wystarczyć do 2040 roku. Jednocześnie zasoby bilansowe to 23
miliardy ton. To oznacza możliwość eksploatacji w obecnym tempie przez ponad
500 lat.
Sektor ma ulec likwidacji wraz z energetyką opartą o ten surowiec – w wyniku
polityki klimatycznej UE i podążającej za nią polityki kolejnych rządów w
Warszawie.
Wraz z likwidacją energetyki opartej o własne zasoby, Polska straci
niezależność energetyczną i zdolność do dużej generacji energii w sposób
sterowalny."
Marek Tucholski
Wysłano z mojego urządzenia Galaxy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz